Liceum – spojrzenie po 5 latach

Znów początek roku szkolnego! :) Już 6 który mnie nie dotyczy! Jak dobrze! To wcale nie jest tak, że nie znosiłam liceum. Byłam po prostu inną osobą, którą lubialam, ale obecną wolę bardziej. Ostatnio wyciągnęłam stare zdjęcia, wzięło mnie na wspomnienia. Czasy liceum były dla mnie tylko mało znaczącym epizodem, który miał mi dać przepustkę do przyszłego studiowania. Wiedziałam, ze to tylko 3 lata które szybko minął i pozostaną tylko wspomnienia. Nawet nie dziwi mnie, że nie pozostali ludzie, przyjaźnie, związki. Chyba podświadomie nie chciałam mieć nic co by mnie łączyło z tym okresem w moim życiu. Nie było wcale tak źle, jakby się mogło wydawać. Uczyłam się, miałam koleżanki, kolegów, dobrze się bawiłam, ale denerwowało mnie to, że dużo mojego czasu musiałam poświęcać na bzdury. Weźmy na przykład historię- przedmiot niezwykle ważny, a zaniedbywany w liceum. Moja nauka była na wykuwaniem na pamięć dat, postaci i wydarzeń. Nie było mowy o zrozumieniu, łączeniu zdarzeń w historie przyczynowo skutkowe, wyciąganiu wniosków z działań naszych przodków. Szkoła wymagała od nas suchych faktów, często wyrwanych z kontekstu. Nauka tego była istnym horrorem. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę jak ważna jest ta wiedza. Powinna być jednak przedstawiona w inny sposób, taki by zaciekawić uczniów. Często ubolewam nad moją niewiedzą w tej dziedzinie. Kolejnym głupim przedmiotem był język polski. Czytanie książek pod przymusem, z których później nas odpytywano i na siłę wciskano podręcznikowe interpretacje to bzdura. Szkoła kształtuje szarą masę, która ma myśleć tak samo. Przecież piękno literatury tkwi w tym, że każdy interpretuje ją po swojemu. Pamiętam jak czytając wiersz widziałam w nim sens, moją własną interpetację, gdy się nią podzieliłam z nauczycielem dowiedziałam się tylko, ze jest źle. Odechciało mi się na zawsze sięgać po poezję. Szkoda szkoło, że tak dusisz każdą odmienność…

Co mi dało liceum? Właściwie to nic. Maturę z biologii, chemii i fizyki zdałam świetnie, bo uczyłam się poza szkołą, z innych ksiażek. Poziom nauki był dostosowany do średnich uczniów, a ja żeby dostać się na wymarzoną medycynę musiałam być powyżej tej średniej. Mogłabym wogóle nie chodzić na lekcje, a czas ten poświęcać na naukę do matury. W 3 klasie rzadko pojawiałam się w szkole, ale dzięki temu wyniki na świadectwie miałam rewelacyjne. Dostałam sie na każdą uczelnię w Polsce, a szkoła średnia w żadnym stopniu się do tego nie przyczyniła.

Cieszę się, że te czasy za mną. Teraz z boku oglądam jak moja siostra się zmierza z liceum. Ze współczuciem patrzę na jej starania. Na szczęście szkoła średnia to tylko 3 lata.

Miałam napisać coś pozytywnego, a znów same negatywne strony liceum. Spróbuję… A więc… Fajne było to, że mieszkałam w internacie, gdzie nauczułam się samodzielności i skąd wyniosłam przyjaźnie, które trwają do dziaj. Poznałam nowe miasto, wyrwałam się z domu. Nie chciałabym nic zmieniać w moim życiu. Tym bardziej, jak widzę, ze w liceum dzieje się coraz gorzej.

2 myśli nt. „Liceum – spojrzenie po 5 latach

    1. ~Mery

      biologia: podręczniki z wydawnictwa Operon, dużo dodatkowych informacji z różnych źródeł (internet głównie), i oczywiście miliony próbnych matur, z czego się dało

      chemia: podręczniki szkolne były bardzo słabe, nawet ich nie pamiętam, uczyłam się z materiałów które dostawałam na korkach, przerobiłam Pazdrę i próbne matury

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>