Po świętach 2013

Strasznie długo nic nie pisałam. Chyba nie miałam o czym. Moje życie jest nudne i zupełnie przewidywalne. Nic się nie dzieje bez przyczyny, a wszystkie moje działania ukierunkowane są na konkretny wynik. Dążę do obranego 10 lat temu celu i teraz, gdy już wydaje się być tak blisko zaczynam się bać. A co jeśli to dążenie i marzenia są lepsze niż samo ukończenie wyzwania? Co się ze mną stanie, gdy już będę tym kim chcę? Czy będę musiała znaleźć kolejny cel? Może życie nie polega na tym żeby jak najwięcej mieć, a po prostu marzyć? Boję się co będzie za pół roku, za rok. Czy w moim życiu przyjdzie jakaś rewolucja i wywróci mój świat? Chyba przydałoby mi się coś takiego. 2014 ma być ukierunkowany na karierę, rozwój i odnoszenie sukcesów. A co jeśli chciałabym coś innego? Zatrzymać się, być spontaniczną i czerpać prawdziwą radość z  życia? Każdy rok to tylko etap w dążeniu do celu, a co jeśli to dążenie jest celem samym w sobie? Chyba Święta są takim czasem kiedy warto zastanowić się nad sobą, przeanalizować czego tak naprawdę chcę i czy jestem na dobrej drodze. Są chwilą wytchnienia w codzienności, czasem nowych postanowień i podsumowań. Ale na to jeszcze przyjdzie czas, do sylwestra jeszcze parę dni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>