Podsumowanie stycznia 2014

Skończył się pierwszy miesiąc nowego roku :) Był ciężki, bardzo pracowity i udany. Dopiero ostatniego dnia stycznia mogłam odpocząć. Postanowiłam podsumować ten miesiąc, starałam się wprowadzić dużo zmian w stylu życia i podejściu do rzeczywistości. Miałam chwile załamania, ale związane jest to z sesją. Nie wiem czy ktoś kto nie studiuje medycyny jest w stanie zrozumieć co to jest ciągła nauka i stres przed sesją. To głupie jak bardzo przejmuję się egzaminami, których po kilku latach nie pamiętam. Z sentymentem wspominam początki studiów, kiedy wizja zbliżającej się sesji spędzała sen z powiek. Wtedy myślałam, że pod koniec się jakoś przyzwyczaję i będzie lepiej. Myliłam się, wcale nie jest lepiej, a egzaminy są coraz ważniejsze. Lekarz nie musi umieć biochemii, ale interna czy pediatria jest bardzo ważna. W tej sesji miałam jeden egzamin- pediatrię. Zdałam ją we czwartek i mam chwilę spokoju :) Jak zwykle, na każdym egzaminie praktycznym, dostałam pacjenta, który miał wszystko. Niektóre objawy w badaniu przedmiotowym widziałam pierwszy raz, więc musiałam trochę improwizować. I tutaj pojawia się problem tego, że na studiach medycznych mamy znikomy dostęp do pacjentów. Często całe nasze zajęcia polegają na siedzeniu w ławkach i słuchaniu jak asystent czyta (!) prezentację. Ponoć wszystkiego nauczymy się na stażu… :) Zobaczymy.

Koniec o medycynie, teraz o tym co mnie inspirowało w tym miesiącu.

Muzyka: Rzadko zdarza mi się, ze słucham ciągle jednego lub dwóch zespołów. Zazwyczaj słucham bardzo różnorodnych dźwięków :)
W styczniu słucham Domowych Melodii. Są genialni w swojej inności :)

Kosmetyki: Uwielbiam Bath and Body Works. W tym roku na wyprzedażach zupełnie przepadłam. Kupiłam sobie zestaw o zapachu Sweet Peach. Już nie mogę się doczekać wiosny!

Jedzenie: Starałam się aby moje dania były zdrowe, w końcu styczeń jest detoksem po świętach. Całkiem nieźle mi to wyszło, było dość sporo ryb, warzyw i owoców. Na moim kulinarnym blogu hitem były drożdżowe rogaliki i bananowe placuszki. W lutym będzie bardzo walentynkowo w kuchni :)

Sport: Całkiem dużo treningów! Choć ostatni tydzień trochę zawaliłam (egzamin!), to w sumie ćwiczyłam 24 razy (ponad 8 godzin!).

 

 

W lutym czeka mnie dużo ciekawych rzeczy. Muszę kupić idealną sukienkę i buty na wesele, upiec kilka fajnych ciast i kontynuować treningi. Ale przede wszystkim odpocząć od nauki! Ostatnie ferie START!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>