2016- co mi przyniosłeś?

Co roku to mówię, ale nie mogę uwierzyć, że już koniec grudnia. Ten rok minął jeszcze szybciej niż każdy poprzedni. Przyniósł wielkie zmiany, dużo dobrego, wspaniałe chwile i odrobinę tych gorszych. Niczego bym nie zmieniła. To był udany czas. Ale zacznijmy od początku…

Sylwestra 2015/16 spędziłam w gronie znajomych mojego M. Było dużo tańców, Happy New Year- Abby po północy, dobra atmosfera i okropnie zimno ;) Wkroczyłam w ten rok szczęśliwie- tak jak być powinno, ale z lekkim stresem, bo już 12 stycznia zaczynałam nową pracę. Śmiesznym zbiegiem okoliczności w tym dniu pojawiła się w księgarniach książka „Ginekolodzy” Thorwalda. I tak zaczęłam wymarzoną, wyczekaną, wywalczoną i zdobytą specjalizację. Pierwsze dni były trudne, ale zostałam przyjęta dobrze. Nagle zupełnie zmieniła się moja rola, musiałam szybko nauczyć się podejmować decyzje. Pod koniec stycznia pojechałam do Gdańska szukać śniegu nad morzem. Nie znalazłam :P Może uda się w tym roku. W marcu zaczęło robić się trochę cieplej, a ja skończyłam 26 lat. Uczciłam to wspaniałym babskim spotkaniem i już tradycyjnie- tortem bezowym mojej roboty. Majówkę spędziłam we Wrocławiu. Co prawda piwo w Spiżu nie smakowało tak samo jak kiedyś, ale miasto znów mnie zachwyciło. Wybraliśmy się na koncert jazzowy, odkryliśmy uroczą kawiarnię- Mleczarnię i wspięliśmy się na Most Pokutnic, skąd podziwialiśmy panoramę miasta.  Pod koniec maja poznałam naszego nowego psa- howowartha o imieniu Iga. 5 czerwca przebiegłam 10km na Biegnij Warszawo Nocą. Był to mój najprzyjemniejszy bieg, z najciekawszą trasą, która prowadziła przez dwa mosty. Życiówki nie było, ale satysfakcja i endorfiny działały niesamowicie. Na samo wspomnienie tego wieczoru uśmiecham się. Kilka dni później dostałam pierwszy całodobowy dyżur na Sali Porodowej. Byłam przerażona, ale tak pozytywnie. Mogę stwierdzić, że od tego dnia zmieniło się moje życie, a czas wolny stał się dla mnie jeszcze cenniejszy. Do końca roku było w sumie 38 dyżurów.  W lipcu znów wybrałam się do Gdańska, licząc na plażową pogodę i przeczuwając że zdarzy się coś ważnego. Z tego wyjazdu wróciłam, nic się nie wydarzyło. Kilka dni później za to już tak. Z dziewczyny stałam się narzeczoną. Tydzień później znów zawitałam w Gdańsku, tym razem z moimi dziewczynami. Zawsze będę pamiętać imprezę do rana w Sopocie, tańce w Mewie Towarzyskiej i powitanie słońca na plaży. Pozostałe miesiące wakacyjne spędziłam pracując. We wrześniu wybrałam się na wyczekiwany urlop. Najpierw tydzień w Ustroniu Morskim, gdzie pogoda w końcu dopisała, potem weekend z N we Frankfurcie i całonocne rozmowy przy sałatce caprese i Reslingu, a na końcu kilka dni w Przeworsku. Do Warszawy wróciłam wypoczęta, pełna motywacji i planów do dalszego działania. Ustaliliśmy termin wesela i zabraliśmy się za przygotowania. Ja zaczęłam je od zmiany trybu życia. Regularne treningi i zdrowe posiłki poskutkowały tym, że na wadze ubyło pierwsze 3 kg z planowanych 8. I takim sposobem minęła jesień i za chwilę święta Bożego Narodzenia. Przede mną pierwsza Wigilia poza domem- w pracy. 

Ten rok był dla mnie niezwykle ważny. Przeżyłam wiele wspaniałych chwil, upewniłam się z kim spędzę całe moje życie i stworzę rodzinę, odnowiłam niezwykłą znajomość z dzieciństwa i umocniłam więzy koleżeńskie i rodzinne. Jestem otoczona wspaniałymi ludźmi i czasem trudno mi uwierzyć w to jaką szczęściarą jestem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>